Skalowanie biznesu – droga do wielkości

O skali

Każdy z nas zna ludzi, prowadzących kwiaciarnię lub restaurację, zadowolonych zajmowaniem się swoim małym biznesem. Jest też druga kategoria ludzi. Myślą o biznesie globalnym, będącym zawsze w fazie rozwoju. Wyznaczają sobie kolejne cele a po ich osiągnięciu szukają nowych wyzwań. Podniesienie biznesu na zupełnie inny poziom to nie tylko zmiana jakości świadczonych usług czy poszerzenie asortymentu produktów.  Jest to również skalowanie biznesu.

W tym miejscu zdefiniowałbym skalowanie jako “przeniesienie biznesu skokowo na wielokrotnie wyższy poziom pod względem wolumenu produkcji, znaczące powiększenie terytorium, na którym się oferuje usługi, dotarcie do znacznie szerszej grupy klientów lub znaczące powiększenie liczby punktów, gdzie można skorzystać z naszych usług”. Zastanówmy się jak to wygląda w praktyce.

Jak inni skalują biznes?

Kilka lat temu przeczytałem książkę “Siedem kultur kapitalizmu” (autorzy: Charles Hampden-Turner, Alfons Trompenaars). Porównano tam kapitalizm w USA, Japonii, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii. Skalowanie biznesu pojawiło się tam na przykładzie Szwedów i Holendrów, których koncerny są znane na całym świecie. Z czego to wynika? Jak to się stało, że  niewielkie kraje, ustępujące potencjałem większym państwom, mające stosunkowo mały rynek wewnętrzny mogły w wielu dziedzinach stać się potęgą. Wynikało to chyba ze świadomości, że biznes od początku musi być przygotowany na wielkie wyzwania. W praktyce oznacza to, że pracownicy muszą być gotowi na podbicie innych rynków. Warto zwrócić uwagę na bardzo dobrą znajomość języka angielskiego u Holendrów, Szwedów i Finów. Produkt musi dawać wartość szerokiej grupie konsumentów znajdujących się w różnych zakątkach świata a rozwiązania logistyczne (Holandia) muszą stać na bardzo wysokim poziomie.

Skalowanie biznesu – szczegóły

Dla podbicia rynków zagranicznych, nawet nazwy firm były wybierane tak, aby łatwo było je wymówić konsumentom zagranicznym w USA, Kanadzie czy innych krajach europejskich. Podobną drogą poszły później Chiny i Japonia. Kraje Azji Południowo-Wschodniej i Japonia zasłynęły jeszcze z jednej kwestii, doskonalenia istniejących produktów co przyśpiesza zdobywania rynku, gdyż poszczególne firmy nie muszą opracowywać nowego produktu od początku (przemysł samochodowy czy stoczniowy są dobrym przykładem na to). Co dalej?

Wyzwanie

Jak dzisiaj należy planować działanie w wielkiej skali, jakich narzędzi używać i na co zwrócić uwagę? Tym razem nie chodzi już tylko o język czy produkt, ale o wykorzystanie nowoczesnych technologii w rozwijaniu biznesu od początku istnienia firmy, aby później nie trzeba było wszystkiego zmieniać podczas wchodzenia na rynki zagranicznych. Mam na myśli między innymi dostęp do danych z różnych działów firmy, szybkie przetwarzanie danych oraz wizualizację uzyskanych wniosków. Na zasadzie synergii musimy umieć wykorzystać informacje o kliencie, o naszym produkcie, o naszej konkurencji. Szczególnie widoczne jest to w branżach, gdzie z jednej strony barierą rozwoju biznesu jest duża konkurencja a z drugiej znaczne ograniczenia prawne dotyczące świadczenia pracy przez pracowników (np. branża transportowa) co ogranicza możliwości uzyskania łatwych oszczędności. Wygrywają więc ci, którzy są dobrze zorganizowani i wiedzą więcej.

Jaka jest więc droga?